Dlaczego wzrosną ceny za ogrzewanie? Co zrobić, żeby płacić mniej? (NEWS)

 

To już pewne: branża grzewcza nie uniknie radykalnych podwyżek. W związku z zaostrzeniem europejskich celów klimatycznych, czyli konsekwentnym odchodzeniem od opalania domów kotłami na węgiel, zmienia się rzeczywistość ogrzewnictwa. Po pierwsze ceny uprawnień do emisji CO2 w UE skoczyły w ciągu roku o ponad 150%. Ciepłownie, żeby podołać galopującym opłatom, muszą pobrać środki od konsumentów paliwa grzewczego. Opłata za prawo do emisji gazów cieplarnianych jest częścią rachunków za ogrzewanie. Nie znamy jeszcze ostatecznych kwot, ale szacuje się, że podwyżki wyniosą od 5 do 10%. Odczujemy ten wzrost już w nadchodzącym sezonie grzewczym. Po drugie ustawowo odchodzimy od ogrzewania domów i mieszkań kotłami węglowymi – nawet tymi nowszej generacji. Europejska polityka klimatyczna dąży do przejścia na technologie niskoemisyjne. Docelowo jest to działanie bardzo potrzebne, jednak na etapie modernizacji gospodarstw domowych generuje koszty.

To nie koniec wydatków. Analitycy rynku ostrzegają, że więcej zapłacimy za wodę, za energię elektryczną, za gaz - koszty eksploatacji budynków będą rosły.

Ogrzewanie gazowe jest ekologiczne. Dlaczego więc ceny gazu wzrosną?

Ogrzewanie budynku gazem ziemnym nie przyczynia się do powstawania smogu i praktycznie nie powoduje zanieczyszczenia środowiska. Ten typ ogrzewania mieszkań i domów dobrze się wpisuje w realizowaną w Unii Europejskiej politykę klimatyczną – jest ekologiczny. Dlaczego więc musimy się liczyć z podwyżkami?

Wszystko rozbija się o Politykę Energetyczną Polski do 2040 roku (PEP 2040), czyli dokument, w którym rozpisano plan działań w zakresie polityki energetycznej na najbliższe 20 lat. Plan ten zakłada od 2024 r. liberalizację rynku gazowego dla odbiorców indywidualnych (czyli dla przysłowiowych Kowalskich) przez zniesienie obowiązku urzędowego zatwierdzania cen gazu. Na razie Urząd Regulacji Energetyki (URE) pilnuje tych cen, chroniąc portfele obywateli. Jest parasolem ochronnym dla właścicieli domów i mieszkań. Mimo że – dzięki parasolowi – ceny teoretycznie nie są mordercze, za ogrzanie gazem typowego domu jednorodzinnego w sezonie grzewczym i tak musimy zapłacić średnio 800 – 1000 zł miesięcznie. To dużo, a za 3 lata będzie znacznie więcej. „Ochrona” się skończy i będziemy płacić tyle, ile każe dostawca. Dostawców zaś jest niewielu, więc nie ochroni nas konkurencja między nimi.

Wyjęcie cen gazu spod kontroli URE to kwestia przyszłościowa. Tak czy tak, podwyżki odczujemy już w najbliższych miesiącach. W sierpniu 2021 Urząd Regulacji Energetyki zatwierdził nową taryfę spółki PGNiG Obrót Detaliczny. Według nowej taryfy ceny gazu będą średnio o 12,4% wyższe niż dotychczas.

Skoro będzie drogo – jak oswoić podwyżki i gdzie szukać oszczędności?

W przypadku każdego typu ogrzewania w pierwszej kolejności trzeba zadbać o wysokiej klasy system grzewczy. Oszczędność paliwa grzewczego zyskamy również utrzymując w pomieszczeniach względnie stałą temperaturę. Co ważne, gdy jesteśmy poza domem, powinna w nim panować temperatura ekonomiczna. Nie należy wyłączać instalacji, bo to spowoduje wyziębienie domu, który trzeba będzie ogrzać od zera. Tymczasem instalacja zużywa zdecydowanie więcej energii na ogrzanie wychłodzonych wnętrz, niż na utrzymanie w nich ustalonej temperatury. Jednocześnie warto zadbać o to, aby ciepło było dostosowane do intensywności użytkowania pokoi oraz do potrzeb mieszkańców. Chcąc to pogodzić, warto zdać się na automatykę sterującą ogrzewaniem.

Pamiętajmy, że decyzja, czym ogrzewać dom oraz jak zarządzać instalacją grzewczą, to kwestia domowej ekonomii, jak również odpowiedzialności społecznej. Trzeba wziąć pod uwagę: cenę początkową instalacji, koszty późniejszej eksploatacji, żywotność systemu, efektywność, no i oczywiście wymiar ekologiczny. Opłaty za ogrzewanie każdego typu będę wyższe – takie są tendencje światowe, zwłaszcza w dobie koronakryzysu. Dlatego jedyne, co można zrobić, aby przytrzymać się za kieszeń, to mądrze zarządzać poborem paliwa grzewczego. Mądrze, czyli z wykorzystaniem nowych technologii. Zautomatyzowane systemy pozwalają zmniejszyć pobór, a tym samym oswoić podwyżki.